poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Rozdział 3.

Po nich byli następni klienci , pzewaznie przychodzili po pianino i gitare..mniejsza czesc po miktofony i perkusje. Czas w sklepie bardzo szybko mi zleciał ..nie myslalam nawet o tych złych rzeczach , cały czas byłam uśmiechnięta. o 15:20 szef przyszedl do mnie i oznajmil ze jest ju zpo mojej zmianie i ze jest ze mnie dumny.;D . Dostalam zaliczke i poszłam do sklepu naprzeciwko..tam gdzie rano. Porozmawialam chwile ze sprzedawczynia ( i szefową ) i spytalam czy nie moglabym u niej pracowac od 15:30 do 17:00 . Z wielka checia przyjela mnie . Od jutra mogłam zaczynać. Poszlam do domu , idąc pieszo. Na miejscu bylam o 18:00 , bo po drodze byłam jeszcze w parku. Usiadłam na parapecie w kuchni i patrzylam na piękny Londyn. Wreszcie zaczęło się układać. O 20:00 zrobilam sobie kanapki i herbate . Włączyłam jeden z filmów tanecznych i wpatrywalam sie uwaznie w kazdy ruch tancerzy , zeby potem moc to powtorzyc . Po filmie włączyłam krótki fragment jednego z tańców i powtarzałam kroki...jak na poczatek szło mi całkiem nieźle. Poszłąm się wykąpać i przebrać.  Weszłam na tt ..fluowali mnie juz znajomi ze starej szkoly , z Polski i jacyś nowi...chyba z Londynu. Po wyłączeniu laptopa zagrałam kilka piosenek na gitarze tak , jak zwykle i poszłąm spać.
Nastepnego dnia do pracy poszlam na nogach , a ubrana byłam w żółte rurki , czarną , luźną bluze z żółtym nadrukiem , czarne trampki i rozpuściłąm włosy . Wzięłam więcej pieniędzy , bo chcialam wkońcu kupić to pianino. Przed pracą poszłam przywitać się z Meg. - szefowa sklepu tanecznego. A potem do Stefana , gdzie już zostałam . Pierwsza połowa dnia w pracy minęła mi bardzo miło. W wolnym czasie grałam na pianinie i troche tańczyłam kiedy nie było klientów. Jest piątek , a ja pracuje od poniedziałku do piątku. Po pracy w sklepie muz. spytałam Stefana czy pomógłby mi z przewiezieniem pianina , które chcę kupić. Powiedział , że około 17:00 przyjedzie pod mój dom i wniesie do środka. Sprzedał mi to piękne , czarne pianino za pół ceny ..byłam mu naprawdę wdzięczna. Podziękowałam mu i wyszłam ze sklepu..a poszłam do sklepu naprzeciwko ..niechcialam się spóźnić. u Meg było sporo klientów ..wiekszosc kupywala filmy i stroje do yanca . Dostalam zaliczkę i pojechalam taksówką do domu. Wieczory mijaly mi zawsze tak samo : kolacje , prysznic , laptop i gitara. Od czasu do czasu zamiast filmu spacer . Ale to wszytsko do czasu.
W sklepie muzycznym pracuje juz miesiąc . Dziś jest sobota , czyli ostatni dzien pracy . Obudzilam sie o 8:00 , odświeżyłam , wypiłam kawę . przebralam się w fioletowe rurki , luźną , granatową koszulke , granatowe trampki i rozpuściłam włosy . O 9:30 wyszłam z domu . Chodzilam do pracy na nogach . Wzięłam ze sobą portfel , telefon , mp3 i zeszyt z piosenkami i nutami. Szłam powoli ze sluchawkami w uszach , po chwili poczulam jak upadam na ziemie . Moj zeszyt , ktory trzymalam w rece wypadl mi , a z niego wszystkie nuty i teksty . Podnioslam sie , pozbieralam kartki ..ale jedna sie gdzies zawieruszyla..ta najwazniejsza..no trudno..nie mialam juz czasu . Nagle ktoś powiedział .:
- śpiewasz.?
- tak..komponuje , pisze , gram i śpiewam ..przepraszam , ale bardzo się śpieszę. - powiedzialam i nie czekajac na odpowiedz udalam sie w strone pracy .
Przed praca , jak zawsze najpierw przywitalam sie z Meg..ale nie zdazylysmy pogadac bo musialam juz isc.
U Stefana było dużo ludzi ..ale tylko do okolo 13:00 .potem mogłam spokojnie pograć na pianinie . Gralam piosenke , ktora napislalam niedawno , gdy skonczylam , odwrocilam sie do tylu . Za mna stal ten sam chlopak na ktorego wpadlam rano .
- o matko.! Ty tu stoisz cały czaas.? ! wszystko słyszales.?! - pytalam chlopaka , czując jak sie czerwienie .
- tak..jestes swietna ..naprawde . Masz nieziemski głos i ta piosenka..była genialna. - powiedzial po czym usmiechnal sie tak slodko , ze bardziej juz sie nie dalo.
- alee.. - zaczelam..ale niewiedzialam co powiedziec. - dzięki .
- jestem Harry . - przedstawił się chłopak , podajac rękę.
- a ja Julia . Miło mi. - odwzajemnilam podanie reki .
- przyniosle Twoją kartke..z piosenka. - podal mi kartke , ktorej nie moglam znalezc jak na niego wpadlam.
- skad wiedziales ze tutaj pracuje.?
 - szłem za Tobą. - powiedzial i znowu sie tak ślicznie uśmiechnął.
- dziekuje. - w tej chwili do sklepu wszedł nastoletni chłopak
- Witam , w czym moge pomóc. ? - spytalam chlopca.
 - chcialbym gitare akustyczna.
 - okej. W jakim kolorze.?
- sam niewiem..musialbym najpierw zobaczyc.
- Zaraz coś znajdziemy . - powoiedzialm z usmiechem.
 - prosze..obejrzyj te.
- ta jest idealna. Umiesz grać.? - spytal niepewnie chlopak.
- tak.
- a moglabys mi cos zagraac.?
- jasne.
Zagrałam mu piosenke , ktora wybrał , a Harry i ten chłopak nie spuszczali ze mnie wzroku . Gdy skonczylam chłopak mnie pochwalił , kupił gitare i wyszedl. Lokowaty jeszcze przebywał w sklepie .
- eem..Harry..czy chcesz coś kupić.? - spytalam delikatnie.
- nie. A czemu pytasz.?
- bo dosc dlugo tu jestes..czekasz na kogos.?
- nie. Pięknie grasz.
- dziękuje..jeszcze raz . haha.
- Spotkamy się jutro.?
- jasne. jesli chcesz. - powiedzialam i sie usmiechnelam. Dalam mu moj nr tel. i sie pozegnalismy.  Potem poszłam do Megan . W domu byłam o 18:00 . Nie właczalam juz telewizora tylko poszlam sie wykąpać ..przebralam sie w luzne ciuchy i wyszlam na dosc duzy balkon. Wzielam gitare , zeszyt i usiadlam na drewnianej , duzej hustawce. Nagle uslyszalam dzwonek do drzwii. Poszlam otworzyc , a w drzwiach zobaczyłam Stefana .
- czesc Julka , przywiozlem to pianino. - przywital sie i wniosl pianino do srodka. Postawil je w mojej sypialni..tam gdzie wczesniej zrobilam miejsce dla niego.
- dziekuje. Do zobaczenia.
Pozegnalismy sie i on wyszedl. Ja odrazu pobieglam do sypialni i okolo 3 godz gralam piosenki . Potem poszlam na balkon po gitare . Okolo 23:30 poszlam spac..przewaznie o tej godzinie  chodzilam. Zanim zasnelam dostalam SMS a o tresci .: " Dobranoc. (: - Harry . - X ' " odpisalam : " Dobranoc . (: " i odrazu usnelam z bananem na twarzy. Rano...a w sumie popoludniu , bo o 12:00 obudzilam sie , odswiezylam , przebralam w szare dresy , spielam w luznego koka i zjadlam sniadanio - obiad. Zrobilam sobie kawe i poszlam na drewniana hustawke , na balkon , kladac sie na niej i patrzac w chmury o roznych ksztaltach . Ta piękna chwile przerwał SMS , ktory zaczał nową piekną chwile...byl od Harrego .: " Spotkajmy sie dzisiaj pod kinem o 16:00 - X ' odpisalamm .: " OKEJ. Do zobaczenia. (: " . Poszlam do sypialni i usiadlam na czarnym , skrzanym krześle przy nowym  również czarnym pianinem . Delikatnie połozylam dłonie na czarno - białe klawisze . Zagrałam pare piosenek z zeszytu , po czym zaczelam sie przebierac w . : biala koszulke z jasno niebieskim napisem , jasne dżinsy , dżinsowa kurteczke . Włosy spięlam w koka . Do tego założylam białe trampki , wzielam kase i telefon .  O 15:45 wyszlam z domu i wsiadlam do taksowki , ktora miala mnie zawiesc pod kino . Po 10 minutach taxi zatrzymalo sie , a ja wysiadlam , wczesniej placac. Wzrokiem szukalam loczka i zobaczzylam go , stojacego tylem do do mnie ..chyab czytal ulotki . Po cichutku podeszlam do chlopakai wskoczylam mu na plecy , krzyczac ' buu .! ' . Zaczelam sie smiac , a on razem ze mna.
- niezłe wejście masz..haha.
- no a jaak.? Hue hue.
- amm..mozesz mnie juz puscic.. - oznajmilam LOczkowi .
- nie puszcze Cie.
- puszczaaj.! hhahahaa.
- bo coo.?
- bo tooo..chyba nie bedziesz mnie nosil tak do...a tak własciwie to gdzie idziemy .? - spytalam odchylając głowe Hazzy do tyłu tak , zebym mogla zobaczyc jego twarz .
- jestesmy przed kinem , to nic nie mowi.?
- nie. To ze jestesmy przed kinem to nie znaczy , ze idziemy wlasnie doo niego .
- dobraa jesteś . i jak Ci tu zrobic  niespodzianke..hahhaa.
- wiec gdzie idziemy .?
- zobaczysz..chodz.
Hazza puscil mnie na nogi i szlismy przez park , potem jaimis ładnymi uliczkami cały czas sie smiejac i gadajac. Potem weszlismy w jakies szare miejsce . Szlismy po " szarym dywanie " , czyli szarej uliczce w kierunku starej rampy . Maze i byly stare ale do uzytku sie nadawaly . Usiedlismy na górze jednej z ramp rozmawiajac o wszystkim i o niczym. Znalam go tylko kilka dni a swietnie siee z nim dogadywalam . Kolo rampy byla nieduza ściana ..taka pojedyncza . A na ziemi obok niej kolorowe kredy i czarne markery . Wzielam jednego z markerow i podeszlam do ściany . Napisalam na niej .: " EVERYTHING AND NOTHING " , " SMILE " , " CHILLOUT " itp. w tym czasie Harry siedzial na rampie i wpatrywal siie we mnie .
- czemu tak patrzysz.? - spytalam usmiechajjac sie do chlopakaa.
- niewiem. A czemu pytasz.?
- niewiem..a czemu pytasz czemu pytam.?
Chwila ciszy ..i naagle głośne nieopanowane śmiechy .
- mam pomysl . - oznajmilam i poruszalam brwiami.
- mam sie bac.? hahaa. no słucham..
- wieec..wezmiemy te kolorowe kredy i pomalujemy całą ta szaraa , pusta uliczke.
- świetny pomysł.
Wzielismy kredy  i malowwalismy rozne smieszne rzeczy na uliczkach . Wydawalo mi sie , ze spedzilam z nim naajwyzej dwie godziny , aale kiedy popatrzylam na godzine w telefonie okazalo sie ze te dwie godziny to 6 godzin.

_____________________________________

Siema siema.!

przepraszam , ze tak dlugo ,ale jakos mi sie niechcialo ..i trosze brakowalo mi czasu.
postaram sie od teraz dodawac co kilka dni..beda dluzsze ale nie codziennie. <3

Jak juz widzieliscie,..jest tylko 6 bohaterow. : Julia , Harry , Liam , Louis , Niall i Zayn.
Mysle ze spodoba wam sie dalsza czesc tego opowiedania,..polecajcie je i dodawajcie komentarze..prosze.< 33 .

Pozdrawiam.

Nat. - X '

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz